Po co to wszystko?

05 października 2019

Wróć

           Od czasów nastoletnich bawiłem się robieniem zdjęć. Było to na tyle dawno, że w fotografii używana była żelatyna, tiochinon i inne dziwne rzeczy. Materiały Orwo były synonimem jedynej lepszej jakości, dostępnej (czasem) zwykłym ludziom, a Iso nie było jak zmienić aż do końca rolki. Tzn dało się, ale wymagało na tyle dużo zachodu i utraty kilku cm cennej kliszy, że nikt z nas tego nie robił. Stykówki, a potem odbitki trzeba było wysiedzieć w ciemni, a dobre powiększenie zajmowało sporo czasu. Więc staraliśmy się nie robić zdjęć byle jakich. I dość szybko dotarło do mnie, że fotografia może być ważna. Że jest językiem, którego trzeba się nauczyć. Że musi o czymś opowiedzieć, jeżeli ma zostać dostrzeżona. Że, jeśli jest tylko ładnym obrazkiem, to żyje krótko.

        Ale czasy się przełamywały, zacząłem studiować zupełnie co innego, potem to rzuciłem, potem skończyłem inną szkołę, potem wyjechałem z miasta, ożeniłem, zająłem życiem, dziećmi, firmą. Wszystkim, tylko nie fotografią. Choć oczywiście cały czas robiłem zdjęcia, ale nie traktowałem tego poważnie. Po prostu dokumentowałem rodzinę fajnymi aparatami, bo trochę się na tym znałem. Ale kiedyś - już po czterdziestce - zacząłem natrafiać w domu na stare średnioformatowe aparaty, przeterminowane ale nienaświetlone rolki, stosy negatywów. Poczułem jakiś zapach sprzed dwudziestu lat i pomyślałem, że przestrzelę aparaty, sprawdzę, czy jeszcze chodzą migawki. Odgrzebałem sprzęty ze swojej starej ciemni, kupiłem za grosze chemię i kręcąc koreksem olśniło mnie, że straciłem mnóstwo lat nie robiąc tego, co tak lubiłem! Nie zrozum mnie źle - robiłem to, co lubiłem, mam świetne życie, ekscytującą robotę i na prawdę fajną rodzinę. Ale zupełnie zapomniałem przez te lata o fotografii.

 

 

 

 

Zacząłem fotografować z gorliwością neofity. Szybko okazało się, że moja młodzieńcza wiedza zupełnie do niczego się nie nadaje. Zmieniłem się ja, zmienił się świat, fotografia, sposoby obrazowania i opowiadania. Zmieniła się wrażliwość odbiorcy i pojęcie o tym, co można. Czułem się jak rozmrożony mamut.  Ale niektóre rzeczy się nie zmieniły. Okazało się, że esej Sonntag dalej jest mądry, fotograficzny humanizm dalej jest wielki, a wielbiciele Adamsa i Westona dalej się bezsensownie kłócą. Nie zmieniło się też to, że dobre fotografie powstają w sercu i wrażliwości, a nie w puszce aparatu.

 

Wstaw tytuł i opis obrazu

Na każdym obrazie możesz dodawać dowolny tekst - masz pełną swobodę.

Dostosuj animację

Animacje zdjęcia i tekstu możesz ustawić osobno.
Dzięki temu możesz uzyskać różne oszałamiające efekty

Masz mnóstwo możliwości

Eksperymentuj, uzyskuj oszałamiające efekty i oczywiście baw się dobrze.

 

 

 

 

No i coraz bardziej byłem wciągnięty. Oczywiście na początku myślałem, że każdy opór da się przełamać kolejnym zakupem sprzętowym. potem, że kolejną książką, czy albumem (już lepiej). W końcu doszedłem do tego, że trzeba się  zupełnie na nowo nauczyć patrzeć, dziwić i zachwycać („jaki polny jest ten konik!” ) i to właściwie wystarcza, jeśli już wcześniej się miało jakieś podstawy. A potem zacząłem chcieć się dzielić swoimi fotografiami, bo ludzie mówili, że są fajne. Ale w między czasie zacząłem się od nowa uczyć fotografii. Znalazłem swój ulubiony program do obróbki, pojechałem na ileś tam warsztatów. Niektóre na prawdę wywracały sposób widzenia, inne powodowały, że odkładałem aparat, nabierałem odwagi do robienia zdjęć inaczej. Czasem mam wrażenie, że w całej tej dróżce chodziło o niezgubienie zachwytu.

 

 

 

 

 

 

 

Uwierzcie mi, że będąc facetem po czterdziestce (złośliwi zauważają, że bliżej pięćdziesiątki), posiadając dorosłe, jak i całkiem małe dzieci, wciąż pierwszą żonę od prawie ćwierć wieku, jakąś tam firmę i uchodząc w sumie za dość poważnego gościa nie jest łatwo okazywać zachwyt. Ludzie jakoś nie oczekują, że będę wciąż przystawał na widok plamki światła, czy wołał: „jaka leśna ta jagoda!”. Ale fotografowanie mi to ułatwia, usprawiedliwia mnie w pewien sposób. Mogę wejść z tą magiczną skrzyneczką pomiędzy ludzkie relacje, pomiędzy spojrzenia, magiczne wygięcia dłoni, fotografować i się zachwycać.

           

 

            I tak w zachwycie fotografuję ludzi. Rodziny, emocje, światło, muśnięcia. To wszystko, co warto próbować utrwalać, bo przecież jest tak ulotne. To, o czym nie wypada mówić dorosłym facetom i to, jak nie wypada patrzeć na obce kobiety.

 

Nie wiem, czy wyjaśniłem pytanie z nagłówka...

 

Wstaw tytuł i opis obrazu

Na każdym obrazie możesz dodawać dowolny tekst - masz pełną swobodę.

Dostosuj animację

Animacje zdjęcia i tekstu możesz ustawić osobno.
Dzięki temu możesz uzyskać różne oszałamiające efekty

Masz mnóstwo możliwości

Eksperymentuj, uzyskuj oszałamiające efekty i oczywiście baw się dobrze.